Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

 

Wyniki 8. edycji Dyktanda Kleszczowskiego
24 maja 2017r. komisja konkursowa w składzie : Ewa Szczepaniak-Sieradzka, Emilia Ławska, Olga Karasińska, Adam Grodek, Barbara Mickiewicz przyznała:
• w kategorii - Gimnazjum
Tytuł Mistrza Ortografii- Julii Zysiek
Tytuł Wicemistrza Ortografii- Szymonowi Kostrzewie z Gimnazjum im. Jana Kochanowskiego w Rząśni/ pod opieką Aleksandry Klucznej
• w kategorii - Szkół Ponadgimnazjalnych:
Tytuł Mistrza Ortografii- Natalii Woch
Tytuł Wicemistrza Ortografii- Agacie Klimczyk
• w kategorii - Open:
Tytuł Mistrza Ortografii- Dorocie Jarosz
Tytuł Wicemistrza Ortografii- Aleksandrze Król
Wszystkim zwycięzcom gratulujemy!
Natomiast pozostałych Uczestników, już teraz zapraszamy za rok!
Przypominamy, że rozdanie nagród Mistrza i Wicemistrza Ortografii VIII Dyktanda Kleszczowskiego nastąpi podczas XX Dni Kleszczowa, dn. 28 maja 2017r., godz.16.00, na stadionie przy ul. Sportowej 3 w Kleszczowie.


Jak relaks, to tylko na łonie natury ...
Nadkomisarz Mrzyk pochodził z podrzeszowskiej wsi i weekendy spędzał najchętniej na łonie natury. Ostatnio choćby, leżąc wśród krzewów
i chaszczy , obserwował dzierzbę, która znienacka przycupnęła na brzeżku spróchniałej gałęzi olchy. Czyhał na okazję uchwycenia jej w teleobiektywie, gdy nagle ptak czmychnął spłoszony złowróżbnym pohukiwaniem puchacza. Nadkomisarz uwielbiał takie klimaty. Postanowił swą pasją zarazić rodzinę i zaplanował weekendową wyprawę.
Popojutrze pobudka o szóstej, bo wczas raniutko machniemy
się do dziadków na wieś, aby zażyć świeżego powietrza.
Pod rosochatą wierzbą urządzimy sobie grillowanie, usmażymy żeberka,
a potem wtroimy babcine drożdżówki hojnie przystrojone scukrzoną kruchutką skórką pomarańczową. Poszwendamy się po brzozowym gaiku nad jakąś rzeczułką. Hania nawącha się konwalii i fiołków, nasłucha kląskania słowika, z chabrów i kąkoli uplecie wianek, a może wypatrzy sójkę czy trznadla, hycającego bruzdą zająca, rudą wiewiórkę albo czmychającą jaszczurkę zwinkę.
Krzyś będzie skrzętnie omijał pokrzywy, a jego móżdżku nie opuści myśl, żeby się strzec trzmieli, pszczół i żmii. Żona przypilnuje, żeby się nam Krzyś nie zachachmęcił, nie zjadł jakiegoś paskudztwa ani nie rozharatał sobie stópki.
W tym towarzystwie szanse na to, by zauważyć remiza, piegżę czy pustułkę, są oczywiście niemożliwe. Wtenczas ja się rad nierad oddam słodkiemu nieróbstwu i zgoła nicniemówieniu, mogę więc pomarzyć, żeby wreszcie skorzystać z zaproszenia mojego przyjaciela, kapitana żeglugi wielkiej, który dowodzi ogromnym statkiem cysterną. Wielokroć namawiał mnie na wyprawę, podczas której będziemy łowili halibuty i obserwowali wieloryby, albatrosy, a może nawet brzytwodzioby. Wszakże praca w policji jest bardzo stresująca i trzeba jak najczęściej się relaksować.